Cześć!
W dzisiejszym poście przedstawię Wam zespół, który wiele wniósł do mojego życia :)
Enjoy!
1. One Direction
![]() |
| Od lewej: Louis, Liam, Niall, Harry |
Moja "historia" z One Direction zaczęła się w roku 2011, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam ich teledysk do "What makes you beautiful". Dosłownie zakochałam się w nich. Byłam wielką fanką. Plakaty z ich wizerunkiem wisiały na każdej ścianie mojego pokoju. Gdy tylko zobaczyłam ich w jakiejś gazetce, od razu musiałam ją mieć. Jak każda dziewczyna tweetowałam codziennie, z nadzieją, że któryś z chłopców mnie zauważy. Również wtedy zaczęło się czytanie opowiadań typu fanfiction. Kochałam wyobrażać sobie, że sama jestem główną bohaterką, czyli skromną dziewczyną zakochującą się w bad boy'u, Moim ulubieńcem od zawsze był Harry Styles. Wiedziałam o nim wszystko. Jego wzrost, wagę, ulubiony serial, a nawet o której godzinie się urodził. Zawsze denerwowało mnie, gdy mój starszy brat i jego koledzy wyzywali chłopców od gejów. No a kto by się nie wkurzył? Również denerwowały mnie pseudo faneczki, które planowały ślub (na przykład) z Louisem i z tego powodu, muszą odbić mu jego (już byłą) dziewczynę Eleanor.
Teraz wiele się zmieniło. Już nie słucham ich muzyki na okrągło, plakaty zniknęły (było to też spowodowane przeprowadzką), niemniej jednak wciąż interesuje mnie ich życie prywatne i publiczne. Zayn Malik od bieżącego roku nie należy do zespołu. Zerwał również zaręczyny z Perrie Edwards (która jest wokalistką girlsbandu). Louis nie jest już z Eleanor, ale oczekuje dziecka (podobno). Harry wciąż jest wolny :D, Liam zerwał z Danielle (tancerka), a związał się ze swoją przyjaciółką z dzieciństwa Sophią. Niall również jest singlem, jako ciekawostkę dodam, że jako jedyny w zespole nie ma ani jednego tatuażu :)
Mimo tego, że moje zainteresowanie zespołem One Direction znacznie zmalało, to gdybym miała okazję pojechać na ich koncert, zrobiłabym to bez najmniejszego zawahania. Zespół już nie jest taki sam, ale to nie znaczy, że się zmienił. Chłopaki po prostu dorośli, choć dla mnie zawsze będą szalonymi nastolatkami, których sława rozpoczęła się od programu XFactor.
(Huh, ale się rozpisałam ;>)


Miałam to samo pare lat temu z Justinem Bieberem ;p mimo, że to już nie to samo co wtedy to nadal lubię słuchać jego piosenek, jestem szczęśliwa gdy w telewizji jest chodź mała wzmianka o nim, a na koncert wybrałabym sie od razu, żałuje tylko, że nie było mnie na jego pierwszym koncercie w Polsce :/ no cóż będą następne ;)
OdpowiedzUsuńhttp://typicalgr.blogspot.com/2015/08/poradnik-jak-przetrwac-w-liceum.html
Mam dokładnie tak samo :) Szansa na koncert na pewno jeszcze będzie, także nie ma co się martwić :)
UsuńPozdrawiam :)
Miau koteczku, miau :)
OdpowiedzUsuńhttps://www.facebook.com/zakreconedodatki/photos/a.423099691206805.1073741828.423096611207113/461495120700595/?type=3&theater